Jak zorganizować podróż dookoła świata – spełnij swoje najskrytsze marzenie

O podróży dookoła świata marzyliśmy i rozmawialiśmy kilka lat. Po pierwszym nieudanym podejściu (nasze plany pokrzyżowała pandemia), we wrześniu 2024 pojawiła się kolejna okazja – ja musiałam rzucić pracę, mój Mąż mógł pracować zdalnie na część etatu. Nie wahając się już zatem dłużej, kupiliśmy pierwsze bilety, spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy w nieznane! Poniżej znajdziesz najważniejsze etapy planowania i organizacji podróży dookoła świata.

Lista destynacji

Jeśli chcesz dołączyć do grona osób które okrążyły świat dookoła, to zacznij od… marzeń. Spisz listę Twoich wymarzonych destynacji, miejsc które od zawsze chcesz odwiedzić. Później wybierz te, które są dla Ciebie must-have. Na nich oprzyj trasę swojej podróży.

Naszą podróż nazwaliśmy “Podróż dookoła świata po półkuli południowej”, by zawęzić listę destynacji i uprościć planowanie. A także by nie rozwlec się do 3-4 miesięcy, ponieważ wylatując w połowie września, chcieliśmy w listopadzie z powrotem być w domu. Wypisaliśmy 10 destynacji, które chcielibyśmy odwiedzić, i z tego wybraliśmy 5 must-have. Finalnie odwiedziliśmy 8 (Tajlandia, Singapur, Australia kontynentalna, Tasmania, Nowa Zelandia, Chile, Wyspa Wielkanocna, Hiszpania), z czego tylko 3 były naszymi must-have, a reszta wpadła “przy okazji” 🙂 Mieliśmy też do zaliczenia dwa brakujące kontynenty z sześciu (nie liczymy Antarktydy), by spełnić nasze marzenie o byciu na wszystkich kontynentach, więc na tym też skupiła się nasza trasa.

Na końcu świata – Wyspa Wielkanocna

Planowanie przebiegu trasy

Wybierz kierunek w którym chcesz się poruszać! Możesz wybrać follow-the-sun, czyli na wschód, ale wtedy licz się z potężnym jetlagiem – tak jak my. Po drodze ucieknie Ci też kilka dni ze względu na szybką zmianę stref czasowych. Możesz wybrać kierunek odwrotny – na zachód. Myślimy, by kiedyś powtórzyć podróż dookoła świata, ale w zupełnie odwrotnym kierunku!

Zwróć też uwagę na pogodę w destynacjach do których się wybierasz, w czasie kiedy tam będziesz. O ile nam świetnie udało się z Tajlandią (niby pora deszczowa, ale deszczu malutko + tanio i pusto), czy z Australią kontynentalną (było idealnie – już ciepło, ale przed upałami), o tyle na Tasmanii czy w Nowej Zelandii było jeszcze bardzo zimno – byliśmy tam przed sezonem. Zrekompensowała to jednak znikoma ilość turystów – w wielu miejscach byliśmy tam zupełnie sami.

Ogromny wpływ na przebieg Twojej trasy będą mieć też dostępne obecnie bilety lotnicze i ich ceny, więc teraz do tego przejdziemy.

Zakup biletów lotniczych

Pierwsze bilety na naszą podróż kupiliśmy… dwa tygodnie przed wylotem 🙂 Zależało mi, by być już w podróży w naszą pierwszą rocznicę ślubu. Szukaliśmy więc raczej biletów na termin, niż do konkretnego miejsca. Chcieliśmy zacząć podróż w Afryce, a skończyło się na… Tajlandii 🙂 Akurat były tanie bilety – niedawno zaczęła tam latać AirArabia z Krakowa przez port lotniczy w Szardży koło Dubaju, więc ceny były bardzo dobre – za pierwszy bilet (w jedną stronę) do Bangkoku zapłaciliśmy 1300 zł od osoby. Później przeżyłam lekkie załamanie nerwowe, gdy przeczytałam że wrzesień w Tajlandii to… sam środek pory deszczowej. To tłumaczyłoby też dobrą cenę! Nie poddałam się jednak i riserczowałam miejsca w których deszcz jest najmniejszy w tym czasie. Padło na Koh Samui i rzeczywiście kiedy tam byliśmy, padało mocniej dosłownie 2 razy, i to w nocy/wieczorem, natomiast od znajomych z Phuket słyszeliśmy o bardzo złej pogodzie! Pomocny przy planowaniu był blog post Globfoterki.

Kolejny bilet który kupiłam to bilet z Bangkoku do Koh Samui linią BangkokAir, od razu po przylocie. Nie zatrzymywaliśmy się w dużym mieście, tylko spędziliśmy ponad tydzień na wyspie by odpocząć po przygotowaniach i nabrać sił na dalszą trasę (było to też jedno z marzeń – spędzić tydzień na tajskiej wyspie, nie robiąc nic ;)). W Tajlandii zaplanowałam też cały przebieg dalszej podróży i kupiłam prawie wszystkie dalsze bilety.

Tajlandia ❤

Bilety możesz kupować też w trakcie – ja jednak poczułam potrzebę poznania daty końcowej naszej wyprawy, bo była to pierwsza tak długa i daleka podróż w moim życiu. Świadomość tego kiedy będę z powrotem w domu bardzo mi pomagała!

Zaplanowanie całego przebiegu trasy z góry ma ogromne korzyści, ale też sporo wad. Nie tracisz czasu na planowanie w trakcie (nie zawsze możesz mieć na to siłę, ochotę) – po prostu podążasz za planem oszczędzając mnóstwo energii i czasu. Dodatkowo, masz szansę na zakup o wiele tańszych biletów, bo kupujesz z wyprzedzeniem. Z drugiej strony, jest mniejszy margines błędu i mniejsza możliwość reagowania na bieżące potrzeby (odpoczynku, zobaczenia czegoś jeszcze). W niektórych miejscach okaże się że jesteś dłużej niż chcesz (Santiago :D), a w innych trochę za krótko (Wyspa Wielkanocna, Nowa Zelandia).

W niektórych krajach będzie wręcz od Ciebie wymagane, byś przedstawił bilet powrotny z danego miejsca (u nas sprawdzali to w Nowej Zelandii i na Wyspie Wielkanocnej). Jeśli nie masz biletu powrotnego, możesz być zmuszony na kupienie go na lotnisku i wtedy już nie ma wybrzydzania z cenami.

Następnym razem spróbowałabym jednak bardziej elastycznego podejścia i kupowania biletów na dalszych etapach podróży. Wtedy będę miała porównanie tych dwóch podejść 🙂

Szczepienia i malaria

Spokój w podróży to nieoceniony skarb. Gdy wszystko dookoła zmienia się jak w kalejdoskopie, warto mieć coś stałego – na przykład żółtą książeczkę szczepień. Wybierz się do lekarza medycyny podróży, podaj listę destynacji które planujesz odwiedzić i zapytaj jakie szczepienia wykonać. U mnie rozłożyło się to łącznie na 3 wizyty, wybierz się tam więc minimum 2-3 tygodnie przed podróżą. Niektóre szczepienia (np. wścieklizna), wymagają więcej niż jednej dawki. W dniu szczepień nie planuj już nic innego, gdyż możesz się po nich czuć słabo, zwłaszcza po szczepionce na żółtą febrę. Wiele szczepionek wystarcza na całe życie, jednak dla niektórych w przyszłości będą konieczne dawki przypominające – co 3, 10 lat. Ja część szczepień miałam już po wyprawie do Meksyku, a Mąż po wolontariacie w Indiach, jednak doszło sporo, bo planowaliśmy też wyprawę do Zambii po podróży dookoła świata. A Afryka to chyba najdłuższa lista szczepień 😉

Nasze szczepienia:

  • Błonica, tężec, krztusiec, polio (jedna szczepionka – Boostrix polio)
  • Dur brzuszny (tyfus)
  • WZW A
  • Cholera
  • Żółta febra
  • Wścieklizna
  • Dodatkowo ja: Meningokoki
  • Dodatkowo Mąż: Japońskie zapalenie opon mózgowych

Na co nie ma szczepionki: denga, malaria, zika, czyli choroby przenoszone przez komary i moskity. Zabezpiecz się więc porządnie również w tym kierunku – porządny repelent w dużej ilości, długie cienkie ubrania na wieczór, korzystanie z moskitier w hotelach, wybór hoteli z siatkami w oknach. My dodatkowo mieliśmy Muggę do kontaktu na noc, która świetnie sprawdziła się w Tajlandii.

Pakowanie

To część przygotowań, której poświęciłam zdecydowanie najwięcej uwagi i czasu podczas naszych 2 tygodni przygotowań – od kupienia pierwszego biletu, aż do wylotu. Sporą część ekwipunku miałam już z poprzednich podróży, przydały się też rzeczy z wypraw górskich.

Zbyt wiele spakowanych rzeczy będzie Cię frustrować, a zbyt mało – ograniczać. Szukałam więc tego idealnego balansu 🙂 Finalnie udało mi się spakować w 17kg, z tego 2kg ważyła sama kosmetyczka z dużym zapasem ulubionych kosmetyków. W trakcie wyjazdu więc waga mojego bagażu cały czas spadała! W drugiej połowie było to już tylko 16kg, więc jestem z siebie niesamowicie dumna, bo nie należę do minimalistek! Z tego 16kg główny plecak ważył 10-11kg (2kg to waga samego plecaka), a podręczny plecak z elektroniką, małą kosmetyczką i małą torebką – 6-7kg. W ciepłych destynacjach więcej było w głównym plecaku nadawanym, a w chłodniejszych – więcej na sobie 😉 Główny plecak miał 45+10l, składany plecak podręczny – 25l.

W trakcie pakowania

Musieliśmy spakować się na każdą pogodę, stawałam więc na głowie i dosłownie ważyłam każdą rzecz. Niesamowitą inspiracją był też post Pojechanej – Jak spakować się w podróż dookoła świata. Temu, co ja spakowałam w podróż, poświęcony będzie osobny post, z dokładną listą i wagą każdej rzeczy!

Zakup ubezpieczenia

My kupiliśmy nasze pierwsze ubezpieczenie na Rankomat.pl – wiedzieliśmy w momencie wylotu ile czasu będziemy w Tajlandii i że kolejny będzie Singapur. Ja mam fioła na punkcie ubezpieczeń (pracowałam w tej branży), więc wybraliśmy porządne ubezpieczenie z wysoką sumą, które kosztowało nas łącznie kilkaset złotych za całą dwumiesięczną podróż. W Tajlandii dokupiłam kolejną polisę na Rankomat.pl z destynacjami aż do końca podróży.

Warto rozważyć polisy całoroczne dla młodych, jednak mają one zdecydowanie niższą sumę ubezpieczenia.

Pierwsze noclegi

Wylatując mieliśmy zabookowany tylko jeden nocleg – za to jaki! Anahata Resort na Koh Samui w Tajlandii mogę polecić z czystym sumieniem i podpisać się pod tą rekomendacją obiema rękami 🙂 Marzymy tylko kiedy tam jeszcze raz wrócimy. Dzięki temu że była to pora deszczowa, nocleg w bungalowie przy samej plaży był śmiesznie tani – 200 zł / noc ze śniadaniem. W sezonie ceny 2-3x wyższe. Do tego na miejscu joga z widokiem na ocean, lekcje tajskiego boksu, prywatna plaża z ochroną w nocy, przepyszna restauracja ze zdrowymi daniami (można też tu przyjechać na detox), darmowe rowery i tanie skutery do wypożyczenia. No i niesamowita obsługa – w recepcji możesz załatwić dosłownie wszystko, od wycieczek do warsztatów kulinarnych i wyprawy na Full Moon Party 😉

Full Moon Party na Ko Phangan

Wszystkie noclegi podczas podróży rezerwowałam przez Booking. Dwa razy zdecydowałam się na Airbnb (w Santiago) i żałuję, bo noclegi były bardzo kiepskiej jakości. Zawsze sprawdzałam opinie zarówno na Bookingu jak i na Google Maps, gdyż w tym drugim miejscu zazwyczaj są bardziej rzetelne.

Wstępna lista to do w danej destynacji

Niezastąpiony w tym przypadku Chat-GPT, który układał nam plany pobytów w danej destynacji, biorąc pod uwagę dostępny czas, środki transportu i preferencje dotyczące intensywności zwiedzania/przemieszczania się. Plany od GPT uzupełniałam o blogposty i własny risercz palcem po mapie Google 🙂 oraz rozmowy ze znajomymi, lokalsami. Nieraz Chat-GPT podpowiadał zupełnie bezsensowne rzeczy, więc zawsze trzeba to zweryfikować!

Pożegnania

Plecak spakowany, bilety kupione, trasa zaplanowana – czas na pożegnania! My mieliśmy to szczęście że akurat skończyliśmy remont piętra domu w którym mieszkamy. Wisienką na torcie remontu był taras – tam więc urządziliśmy pożegnalne grill party.

Ważna część podróży – pożegnania z bliskimi

Podsumowanie

Po podróży dookoła świata zrozumiałam że możesz dotrzeć w KAŻDE miejsce na globie, jeśli tylko masz odpowiednią dawkę determinacji i umiesz planować. Da się dotrzeć wszędzie, serio – nawet w Twoją najbardziej odjechaną destynację, taką o której wstydzisz się nawet mówić. To tylko kwestia odpowiedniego planu – listy destynacji, czasu który możesz poświęcić na podróż, zaplanowania przebiegu trasy, kupienia pierwszych biletów i wykonania szczepień spakowania plecaka. Dasz radę 🙂

Leave a comment